Pierwsze miejsce do spania

Pierwsze 2-3 tygodnie naszego maleństwa to czas, w którym sporo śpi i właściwie potrafi zasypiać samoistnie. Właściwie nie robi mu różnicy, gdzie pada w objęcia Morfeusza. Wyjątek mogą tu stanowić maluszki, które nie do końca pogodziły się z opuszczeniem ciepłego i milutkiego brzuszka mamy. Niedawno pisałam o tym, jak przybliżyć noworodkowi warunki panujące w czasie życia płodowego. Ale nawet takie dzieciaczki kiedyś będą musiały znaleźć swoje docelowe miejsce do spania.

Po tych 2-3 tygodniach dziecko przestaje zasypiać same z siebie i nagle rodzic staje przed  mega trudnym wyzwaniem, tzn. musi nauczyć swoje maleństwo zasypiać i to najlepiej w specjalnie przygotowanym dla niego miejscu. Dla propagatorów rodzicielstwa bliskości może to być łóżko rodziców. Ja jestem raczej za racjonalnym rodzicielstwem, zatem będę was przekonywać do przyzwyczajania maluszków do ich własnych łóżeczek. Ponoć najzdrowsze dla psychiki małego dziecka jest właśnie spanie w osobnym łóżeczku, ale blisko rodziców.

Jakie łóżeczko wybrać? Niestety dziecko nie przekaże nam swoich preferencji. Musimy wybrać sami, oczywiście mając na uwadze jego dobro, ale nie oszukujmy się – o wyborze będą decydowały w dużej mierze także nasze lęki, obawy i wygodnictwo. Dla przykładu przytoczę historię o początkach spania mojego F. i mojej Z. Dla F. mieliśmy przygotowaną specjalną wiekową kołyskę (z pewnością pochwalę się nią jeszcze w jakimś wpisie, zanim powędruje dalej w rodzinę). W tej kołysce byłam lulana jeszcze ja i mój brat. Udało mi się ją odzyskać, odrestaurować i uszyć specjalnie pościel dla mojej przyszłej dzidzi. Piękny mebel czekał wyszykowany na przyjście na świat mojego maleństwa. Ponadto nabyliśmy tradycyjne łóżeczko szczebelkowe i wyszykowaliśmy dzieciątku pokoik. Do końca byłam przekonana, że uda nam się zachować sypialnię dla nas i dziecko będzie grzecznie spało w swoim pokoiku. Wygodnictwo i lęki jednak zwyciężyły. Nie byłam w stanie wstawać i pędzić przez korytarz po omacku, jak tylko synek zapłakał, a nie chciałam zostawiać męża samego w sypialni i spać z maluchem w osobnym pokoju. Nadopiekuńczość i nadmierne wyczulenie na temat śmierci łóżeczkowej też robiły swoje. Chciałam móc obudzić się w środku nocy i widzieć, czy moje dziecko oddycha i nie jest rozkopane. Łóżeczko okazało się zbyt duże, żeby je tak wkomponować w naszą sypialnię. Ostatecznie F. wylądował w owej wiekowej kołysce, która była maksymalnie przysunięta do naszego łóżka. Jak już po wielu bojach F. nauczył się zasypiać, zaczął być tak ruchliwy, że w obawie o wypadnięcie, musieliśmy go i tak eksmitować do łóżeczka. I tak znowu musieliśmy podjąć trud nauki zasypiania w nowym miejscu. Przy drugim dziecku nie byłam już tak lękliwa o śmierć łóżeczkową, a bardziej bałam się właśnie tej dezorientacji, w którą wprowadziliśmy małego F. przez zmianę miejsca spania. Córcia wylądowała od razu w łóżeczku w naszej sypialni w miejscu niezmiennym (łóżeczko stoi w nogach naszego łóżka). Nie mam już większych obaw, co do śmierci łóżeczkowej. Nie budzę się w panice w środku nocy, więc nie mam też potrzeby sprawdzania, czy moje dziecko oddycha.

Powyżej prezentuję łóżeczko dostawne Bedside Crib. Jest to moja propozycja dla świeżo upieczonych mam, pełnych obaw i szukających wygody. Łóżeczko zostało nagrodzone Srebrnym medalem targów Mother&Baby w kategorii „Produkt przyjazny mamie”.

 

A w takim łóżeczku moja Z. właśnie sobie słodko śpi. Jest to duże łóżeczko (70 x 140 cm). Jeśli uznamy, że nasze dziecko jest już wystarczająco odpowiedzialne i zdyscyplinowane, możemy łóżeczko przekształcić na małe łóżko. Jestem zdecydowaną fanką mebli VOX. Mają wyśmienitą jakość i niebanalne wzornictwo. Generalnie polecam.

Wyjątkiem jest hamak dla niemowląt, który ma w sprzedaży VOX. Wydawanie tak dużej kwoty na miejsce do spania, które niebawem przestanie służyć z uwagi na gabaryty dziecka, jest wg mnie bezsensowne. Produkt ewidentnie designerski.

Z tym efektownym produktem też chciałabym się rozprawić. Wygląda świetnie, ale nie bardzo wiem, czym oprócz materiału, różni się od mojej gondoli od wózka. A wózka wcale nie mam najnowszej generacji. Kolejny piękny produkt, z którego dziecko szybko wyrośnie. Polecam wydać pieniądze rozsądniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s